
Nastało przedwiośnie, wczesne przedwiośnie. Jako jedne z pierwszych zaczęły budzić się Leszczyny i zezłociły się swoimi kwiatostanami. Leszczyna jak można się domyślić jest rośliną jadalną. O ile liście jej są twarde i włoskowate, to kwiaty i orzechy można z powodzeniem jeść i używać w domowej kuchni a nawet i apteczce. Ja zainspirowany pewnym przepisem na podpłomyki z leszczyny postanowiłem pójść nieco dalej i przygotować z jej kwiatów pyszne, słodkie drożdżowe placuszki. Wyszły znakomicie a więc zapraszam po przepis i kilka porad.
Leszczyna kwitnie od lutego do kwietnia. Na zdjęciu mamy kwiatostany męskie. Dojrzałe, można poznać po ich długości i wiotkości. Zbieramy te z których pyłek sam się osypuje. Oczywiście nie muszę dodawać, że ja zwykle wybieram te krzewy, które rosną z dala od miasta czy ruchliwych dróg. Na placuszki dla 2 osób wystarczy nam ok 500g kwiatów. Do dzieła.
Placuszki drożdżowe z kwiatami Leszczyny/miód/olej z orzechów laskowych
-500g kwiatów leszczyny
-250g mąki pszennej
-1 jajko
-25g drożdży
-1,5 szklanki mleka
-łyżka cukru
-dobrej jakości miód
-olej z prażonych orzechów laskowych
-smalec

Zaczynamy od otarcia kwiatostanów, potrzebujemy tylko tego co z łatwością się od nich odrywa. Rdzenie i twardsze łuski odrzucamy. Kiedy mamy już przygotowane nasze leszczynowe kotki, zabieramy się za ciasto. Przesiewamy mąkę do dużego naczynia, dodajemy do niej pokruszone drożdże, cukier, jajko i ciepłe mleko. Dokładnie mieszamy z kwiatami i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia( ok 30-60min). Na patelni rozgrzewamy smalec (ok pół kostki) i na małym ogniu smażymy nasze placuszki na złoto. Wykańczamy miodem i olejem z orzechów laskowych który świetnie komponuje się ze smakiem kwiatostanów. Smacznego!!
