
Ponad miesiąc temu nastawiłem młodą botwinkę z dzikim czosnkiem i koprem w maślance. Cel? Pyszny fermentowany chłodnik do którego praktycznie wszystkie składniki łączymy ze sobą w drodze fermentacji;) Pomyślicie, że pomysł dość ekstrawagancki i macie racje, to smaki zdecydowanie dla otwartych głów;) Sezon botwinkowy mamy za sobą jednak wrzucam przepis, może na przyszły rok komuś z Was się przyda;)
Fermentowany chłodnik
- duży 3-4 l słój
- dwa pęczki młodej botwiny
- kwiaty kopru
- pęczek dzikiego czosnku/jeśli nie mamy miejsca w którym możemy zbierać taki czosnek wystarczy główka sklepowego
- maślanka 2 l
- sól gruba niejodowana
- Olej rzepakowy
- zsiadłe mleko
Przepis jest prosty jednak posiada kilka kruczków jak wszystkie kiszonki. Pierwsze to wyparzony słój. Przy fermentacjach trzeba zachować czystość. Ja do kiszonek mam osobne deski, nóż i łyżki.
Do słoja wsadzamy botwinę, czosnek i koper. Maślankę blendujemy z solą i czosnkiem. 1 łyżka soli na 1 l maślanki. Zalewamy wszystko w słoju tak aby nic nie wystawało ponad powierzchnie płynu. Jest to ważne dlatego, że gdybyśmy zostawili trochę na wierzchu było by to idealne miejsce do wzrostu pleśni, a tego byśmy nie chcieli;)
Teraz potrzebujemy cierpliwości. Moja kiszonka stała 5 tyg i botwinki znacząco zmiękły. Tutaj do zrobienia chłodnika mamy dwie drogi: albo wyjmujemy wszystko ze słoja kroimy drobniutko i wrzucamy do ukiszonej maślanki albo blendujemy wszystko na gładko. Jeżeli chłodnik jest dla Was za słony można rozrobić go ze zsiadłym mlekiem, kefirem czy jogurtem. Przed podaniem wstawiamy do lodówki na kilka godzin.
Podawać możemy z pieczywem, serami czy po prostu skropiony olejem rzepakowym;) Prawdziwa bomba dobrych dla naszych jelit bakterii. Smacznego;)
