
Danie to poznałem za sprawą szefa kuchni z poza woj. Świętokrzyskiego z którym kiedyś pracowałem. Kiedy powiedziałem mu że w moim regionie wcześniej nigdy nie spotkałem się z Kutią na święta był mocno zdziwiony. U niego wszyscy zawsze na wigilie robili kutie.
Nie powiem kutia od razu mi przypadła do gustu. Miód, orzechy, mak to zdecydowanie moje smaki. Jeśli Wam słowo kutia nic nie mówi to na początek przybliżę Wam tą potrawę.
Kutia pochodzi ze wschodu. Jest to jedna z 12 wigilijnych potraw w tradycji wschodniosłowiańskiej. W Polsce często jadana na Kresach i Lubelszczyźnie. Bazowym składnikiem kuti jest ziarno. Pszenica lub Jęczmień a dodatkami mak, miód, wszelakie bakalie czy kandyzowane owoce.
Kutia z pszenicy i maku
- 500g ziarna pszenicy, wyłuskanej
- 200g maku
- 1 l mleka
Pszenice zalewamy na noc zimną wodą. Na drugi dzień kiedy ziarno zmięknie odlewamy wodę płuczemy ją i zalewamy mlekiem. Podobnie w oddzielnym garnku robimy z makiem lecz sam mak wystarczy aby moczył się ok godziny. Gotujemy pszenice i mak w mleku (w osobnych garnkach) ok 40 min. Jedno i drugie odcedzamy.
Kiedy mak wystygnie mielimy go przez maszynkę i dodajemy do odcedzonej wystudzonej pszenicy.
Dodatki
Tutaj mamy sporą dowolność. Ja wszystko łącze miodem spadziowym, dodaje orzechy i kandyzowaną skórkę pomarańczy. Świetnie sprawdzą się w kutii różnorakie orzechy, suszone lub kandyzowane owoce czy pestki. Wybór dodatków jest na prawdę spory. Pamiętajmy jednak aby zawsze dodać coś kwaskowego aby kutia nie była mdła.
Kutię podajemy w temp. pokojowej. Można przygotować ją kilka dni wcześniej aby lepiej się przegryzła.