
Odpocznijmy chwilkę od świątecznych klimatów.
Wersji na makaron z płomienicą było u mnie już kilka. Robiłem taki ze śmietanką, robiłem z Pangrattato (kruszonką z pieczywa) wszystkie były dobre ale teraz pomyślałem o innej koncepcji.
Kilka razy słyszałem, że niektórzy ludzie porównują smak płomienicy do owoców morza. Ja osobiście nie wyczuwam tych niuansów, dla mnie bardziej ma „metaliczny” posmak który nie kojarzy mi się stricte z krewetkami czy małżami ale wiadomo – każdy odczuwa to inaczej;)

Poszedłem mimo wszystko tym tropem i postanowiłem przygotować je tak jak się przygotowuję danie które uwielbiam czyli Spaghetti vongole czyli makaron z małżami. Zebrałem garść płomienic i zabrałem się do działania;
– 100g długiego makaronu
– 1 ząbek czosnku
– 1 papryczka chilli
– 100ml białego wytrawnego wina
– natka pietruszki
– oliwa
– sól
– garść kapeluszy płomienicy
Wstawiamy wodę i solimy ją.
Bierzemy patelnie i wylewamy na nią odrobinę oliwy. Płomienice oczyszczamy i zostawiamy tylko kapelusze, podsmażamy je na oliwie.
Płomienica jest mocno śluzowatym grzybem i tak na prawdę ciężko jest ją porządnie podsmażyć. Kiedy grzyb zmięknie dodajemy posiekamy w plasterki czosnek i chili.
Smażymy chwilę razem i wlewamy na patelnie wino.
Podkręcamy ogień i odparowujemy alkohol.
Wrzucamy do wody makaron i gotujemy według zaleceń producenta – tak minutkę przed końcem wyciągamy makaron na patelnie i wlewamy na patelnię chochlę wody z gotowania makaronu.
Siekamy pietruszkę i dodajemy na patelnie.
Gotujemy wszystko razem aż woda odparuje i stworzy nam się gęsty sos – jeśli trzeba to dosalamy.
Gotowe
Z tych wszystkich opcji makaronów z tym grzybem ten przypadł mi do gustu najbardziej – choć dalej nie wyczuwam smaku owoców morza to kwaskowe wino, pikantna papryczka super podkręca smak lekko mdłej, śluzowatej płomienicy;)
Jak spotkacie ją na swojej drodze – koniecznie spróbujcie![]()
