
Przepis ten pochodzi z kuchni niemieckiej, natomiast ja postanowiłem dodać do niego aromat bzu czarnego, który wydał mi się genialny w połączeniu z białymi szparagami.
Nie jest to zupa krem – choć zdjęcie może tak sugerować. Przygotowanie jej jest ciekawe i dlatego zwróciła moją uwagę.
Czarny bez jako przyprawa nie musi być dodawany tylko do słodkich potraw – choć wiadomo, tak kojarzy się nam najbardziej. Spokojnie możemy aromatyzować nim rzeczy wytrawne – co ja często już do tej pory robiłem.

PRZEPIS:
– pęczek białych szparagów
– ok. 10 baldachów bzu czarnego
– 100 ml śmietanki 30%
– 50 g masła
– sok z połowy cytryny
– półtorej litra wody
– 60 g mąki pszennej
– sól i świeżo mielony pieprz
Zaczynamy od odcięcia zdrewniałych końcówek i obrania szparagów – końcówek i obierków nie wyrzucamy! Zalewamy je po przepłukaniu 1,5 l wody.
Solimy i gotujemy je ok. 30 min, na koniec wrzucamy same kwiaty bzu i przykrywamy – odstawiamy na ok. godzinę, aby smak się wysycił.
Po tym czasie przecedzamy i oczywiście podgrzewamy powstałą bazę do zupy.
Szparagi kroimy na mniejsze kawałki.
W drugim garnku rozpuszczamy masło, wsypujemy mąkę i zasmażamy – nasza zasmażka powinna być jasna.
Małymi porcjami dodajemy zrobiony wcześniej wywar, cały czas mieszając – kiedy wlejemy wszystko, zagotowujemy i dodajemy śmietanki.
Wrzucamy do zupy szparagi i gotujemy wszystko ok. 10 min – nie dłużej. Doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Ja swoją zupę podałem ze szczypiorem, oliwą i solonymi migdałami, dobrze sprawdzą się grzanki czy np bekon;)
Zupa jest ciekawą alternatywą klasycznych kremów, a przyprawa w postaci kwiatów czarnego bzu sprawia, że smak dania jest wyjątkowy i elegancki. ![]()
Czy białe szparagi często goszczą w Waszych kuchniach?
#dzikakuchnia#sezonowegotowanie#szparagi#bialeszparagi#czarnybez#kwiatyjadalne#kuchniaroślinna#gotujznatury#kuchniasezonowa#dzikieinspiracje#naturalnekucharzenie#przepisnadzisiaj#wiosennagotowanie#foragingpl#dzikieprzyprawy#kuchniabezmiesa#kielcegotują#maxgotujeznatury
U nas białe szparagi nie goszczą niemal nigdy, bo gdy się mieszka na wsi, to w lokalnych produktach ich nie ma. Ale ta zupa nadaje się na „królewski” stół! I te dodatki, ach, kulinarna uczta 🙂
PolubieniePolubienie