
Gdybym miał wyobrazić sobie idealnego grzyba do sporządzenia tego czeskiego dania, jakim jest Houbový guláš, to ceglak jest właśnie tym grzybem. Ma delikatny, słodki, nie dominujący smak i po dłuższym duszeniu pozostaje twardy – chrupiący. Kandydat na gulasz idealny.
Dziś odwiedziłem moje miejscówki na ceglaki i okazało się, że było ich tam sporo. Co prawda niektóre zmęczone życiem, ale coś tam udało się przebrać i tym sposobem przyniosłem mały koszyk do domu.
Houbový guláš to nic innego jak duszone grzyby, ale doprawione tak jak gulasz mięsny. Fajny przepis zarówno na letnie ceglaki, jak i na jesienne grzyby.

Składniki:
ok. 1 kg krasnoborowików ceglastoporych
2 większe cebule
smalec (lub olej roślinny, jeśli nie jadamy mięsa)
2 łyżeczki mielonego kminku
2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
pół łyżeczki ziela angielskiego w proszku
lebiodka pospolita (majeranek – opcjonalnie)
2 ząbki czosnku
sól i pieprz
Wykonanie:
Zaczynamy od posiekania grzybów na grube plastry. Cebulę siekamy w piórka.
W naczyniu żeliwnym (to ważne – powinno to być naczynie do duszenia, płaskie i szerokie) rozgrzewamy smalec. Smalec to charakterystyczny smak tego dania i jeśli jadasz mięso – nie zastępuj go olejem.
Wrzucamy na tłuszcz cebulę i rumienimy ją.
Do rumianej cebuli dodajemy grzyby i smażymy razem – dobrze, jeśli grzyby także się przyrumienią.
Kiedy wszystko jest usmażone, dodajemy kminek, paprykę oraz ziele angielskie w proszku. Zasmażamy chwilę z przyprawami, po czym zalewamy wszystko wodą – około 3–4 cm ponad poziom grzybów.
W oryginalnym przepisie stosuje się bulion warzywny. Ja robiłem i tak, i tak – i powiem Wam, że smak włoszczyzny mi tu nie gra. Choć zawsze byłem przeciwnikiem lania czystej wody do dań, to akurat grzyby mają tyle umami i głębi, że ta praktyka świetnie się tu sprawdza.
Dusimy całość ok. 20–30 minut bez pokrywki. W oryginale gulasz zaciągany jest mąką – ja uważam, że grzyby mają tyle kleju w sobie, iż jest to zbędne.
Doprawiamy solą, pieprzem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i otartą w dłoniach lebiodką. Gotowe.
Podajemy z żytnim chlebem, plackami ziemniaczanymi, kopytkami lub – tak jak Czesi – z knedlikami.
Sezon na ceglaki trwa – jeśli macie chwilę, wybierzcie się do lasu i spróbujcie sami.
P.S. Choć w przepisie gotujemy te grzyby to warto wspomnieć o tym iż Krasnoborowika ceglastoporego spożywamy tylko po obróbce cieplnej.
#dzikiekielce#maxgotujeznatury#grzyby#krasnoborowik#ceglak#grzybowygulasz#czeskakuchnia#houbovygulas#dzikakuchnia#przepisnazlasa#sezonnagryby

My nazywamy te grzyby podcieczami albo siniakami (wiadomo dlaczego). Ja sobie je bardzo cenię, bo ususzone są niezwykle aromatyczne i nadają potrawom głęboki kolor. No i są pogardzane przeze wiejskich grzybiarzy, jako te podlejsze (albo wręcz niejadane), więc mogę je zbierać nawet po przejściu tabunu nosaczy, wywracających ściółkę na drugą stronę w poszukiwaniu lepsiejszych grzybów. A Pana propozycja jest bardzo interesująca, zapisuję!
PolubieniePolubienie